Może brzmi to dość dramatycznie, ale taka staje się powoli rzeczywistość. W projekcie edytuje łącznie mniej niż 10 osób, wszędzie da się odczuć brak adminów. Sama tylko lista haseł, oczekujących na usunięcie, rośnie nieustannie. Równie źle mają się strony Pomocy. W zasadzie to one nie istnieją, a to co jest, zawiera archaiczne informacje, często niezgodne nawet z wersją MediaWiki. Nikt nie porządkuje istniejących książek ani nie patrzy na nowe. Sytuacja staje się dramatyczna.
Należałoby nadać jakiś kop całemu pomysłowi. Można tam nawet przyciągnąć ludzi, którzy nie są zainteresowani Wikipedią. W Wikibooks są zupełnie inne zasady, o wiele prostsze. Sam projekt też nie jest ani tak zbiurokratyzowany jak jego wielki brat, ani tak zaawansowany. Warto poczuć się pionierem w nowej działce i rzucić więcej sił tam, gdzie nie ma już prawie nikogo. Spróbujmy dojść do sytuacji, że nie tylko zadania domowe będą spisywane z Wikipedii, ale też młodzież będzie się uczyła z podręczników pisanych przez innych. Nawet nie tylko młodzież, ale wszyscy ludzie, którzy chcą się rozwijać i szukają porad.
Nie pozwólmy umrzeć Wikibooksom i wesprzyjmy je w tych trudnych chwilach. Nie trzeba koniecznie coś tworzy w samym projekcie. Można puścić w obieg informację, że jest taki projekt przez notki blogowe, serwisy społecznościowe, a nawet napisać informację do serwisów, że Wikibooks umierają. Niech ludzie poznają projekt i niech zajrzą, żeby zobaczyć umierający projekt. Pewna ich część na pewno zostanie, a to może pozwolić na nowy rozdział w historii booksów, która mam nadzieję będzie jeszcze długa.
Wpis miał powstać już wieki temu, a konkretniej to we wrześniu, ale zawirowania dnia codziennego potocznie zwane lenistwem, przeszkodziły mi w tym ;)
Po tym dość krótkim wstępie pora przejść do meritum rozterek, które mnie od dawna męczą w związku z wersjami przejrzanymi na Wikipedii. Zauważyłem, że bardzo wiele osób boi się oznaczać haseł spoza swojego koła zainteresowań, ponieważ mogą przepuścić ukryty wandalizm. Inni natomiast głośno mówią o oznaczaniu tylko edycji, które są potwierdzone i zweryfikowane. Właśnie, zweryfikowane. Cały problem w tym, że na polskiej Wikipedii mamy wersje przejrzane a nie zweryfikowane. Gdyby każdy przeglądał czy nie ma wyłącznie jawnych wandalizmów (co z resztą jest dość jasno określone w opisie wersji przejrzanych1), moglibyśmy mieć o wiele mniejszy lag wśród haseł oczekujących na kolejne przejrzenie.
Bywały już dość dramatyczne chwile, gdy niektóre hasła czekały prawie 2 tygodnie na oznaczenie. Pewnie dla wielu osób, popierających weryfikowanie haseł, nie liczy się tak długi okres. W końcu dzięki sprawdzeniu wprowadzonych informacji można pokazać czytelnikom o wiele lepsze hasło. Jednak w tym miejscu zapominają oni o tym, że Wikipedia to nie tylko czytelnicy. Są tu także edytorzy, których niejednokrotnie zniechęca oczekiwanie kilkunastodniowe na oznaczenie ich edycji. Nieraz spotkałem się ze stwierdzeniami, że teraz Wikipedia jest cenzurowana, bo edycje muszą być przejrzane przez "lewackich adminów". Pomijam tu oczywiście bzdurność samego argumentu, ale chodzi mi o przekaz. Tak długie oczekiwanie na zmiany wielu ludziom kojarzy się z cenzurowaniem wpisów, wielu ludzi po prostu zniechęca się do pisania na Wikipedii, ponieważ nie widzą efektów swojej pracy. Gdybyśmy wszyscy tylko sprawdzali czy nie ma od razu widocznych wandalizmów, przyspieszylibyśmy znacząco przeglądanie haseł.
Pora to wreszcie jasno powiedzieć, żeby nikt się nie bał oznaczać. Oznaczajmy, jeśli nie ma widocznych wandalizmów, oznaczajmy zmiany w ilości bramek, zmiany w datach, poprawki w fabułach filmów, oznaczajmy wszystkie zmiany, które nie mają w widoczny sposób niszczyć Wikipedii. Nie powinniśmy sprawdzać każdej edycji jako hoaxu (większość z nich widać na oko, reszta jest tak dobrze ukryta, że tygodnie miną nim ktoś je sprawdzi). Wikipedię tworzą ludzie, więc dajmy im szansę ją tworzyć.
P. S. Wpedzich, trochę czasu minęło, ale w końcu jest :)